Dental Process
Rozwój zawodowy i szkoleniaKariera i kompetencje zespołu

Lubię pod prąd. Dlaczego tworzę Dental Process po swojemu

AutorDypl. hig. stom. Ewelina Matias
Ewelina Matias

Od samego początku, tworząc Dental Process, nie inspirowałam się innymi firmami.

I chyba już taka moja przekorna natura, że lubię inaczej.

Kiedy krawaty zrobiły się modne — przestałam je nosić.

I podobnie mam w życiu z decyzjami.

Lubię pod prąd.

Lubię po swojemu.

Lubię wtedy, kiedy coś wynika z autentyczności, a nie z tego, że „tak się teraz robi”.

Dlatego od początku przyświecał mi jeden cel:

na szkoleniach Dental Process macie poczuć się wyjątkowo pod każdym względem.

Atmosfera. Otoczenie. Ludzie. Dbałość o szczegóły. Ale przede wszystkim — praktyka.

Bo przecież właśnie po to przychodzicie. Nie po kolejny certyfikat do szuflady. Nie po kilka godzin biernego słuchania. Tylko po coś, co realnie może zmienić Wasz sposób myślenia, pracy i komunikacji z pacjentem.

Zależy mi, żeby po szkoleniu nie zmieniła się tylko jedna czynność. Jeden ruch. Jeden schemat.

Zależy mi, żeby zmieniło się podejście.

Całościowo. Holistycznie. Głębiej.

Dlatego na naszych szkoleniach tak duży nacisk kładziemy nie tylko na kompetencje praktyczne, ale też na kompetencje miękkie. Bo dziś sama wiedza to za mało.

Na rynku jest mnóstwo lekarzy, higienistek i asystentek. Coraz więcej osób się szkoli. Coraz więcej osób ma dostęp do wiedzy. I bardzo dobrze — bo rozwój zawodowy jest dziś koniecznością.

Ale właśnie dlatego sęk nie tkwi już wyłącznie w tym, czy ktoś „wie”.

Pytanie brzmi:

czy potrafi tę wiedzę wykorzystać przy pacjencie?

Czy potrafi zbudować zaufanie?

Czy potrafi rozmawiać?

Czy potrafi wyczuć człowieka po drugiej stronie?

Czy potrafi zachować spokój, kiedy w środku własny krytyk próbuje wszystko podważyć?

Bo pacjent wraca nie tylko tam, gdzie zabieg został wykonany poprawnie.

Wraca tam, gdzie poczuł się bezpiecznie.

Gdzie ktoś umiał z nim rozmawiać.

Gdzie była dobra energia.

Gdzie czuł, że nie jest kolejnym przypadkiem w grafiku, tylko człowiekiem.

I właśnie o tym też mówimy na naszych szkoleniach.

Dajemy narzędzia zawodowe — konkretne, praktyczne, potrzebne w codziennej pracy.

Ale dajemy też narzędzia psychologiczne: jak zachować spokój, jak budować pewność siebie, jak nie dać się sparaliżować stresowi, jak pracować z pacjentem nie tylko technicznie, ale też uważnie.

Wybierając wykładowców do zespołu Dental Process, zawsze miałam jeden cel:

wykładowca ma nie tylko przekazać wiedzę.

Ma zarazić swoją pasją.

Ma sprawić, że temat, z którym przyjeżdżacie, zacznie być dla Was nie tylko obowiązkiem zawodowym, ale czymś, co rozumiecie głębiej. Czymś, co daje większą pewność i większą sprawczość.

I Wasze historie są naszym najlepszym świadectwem.

  • Słyszymy o zmianie stanowiska po szkoleniu.
  • O powrocie do higienizacji po latach przerwy.
  • O większej pewności w pracy na cztery ręce.
  • O zaskoczeniu ortodontów, jak wiele potraficie po szkoleniu.
  • O awansach.
  • O lepszych warunkach finansowych.
  • A czasem nawet o tym, że gabinety zaczynają walczyć o Waszą obecność w zespole.

To są realne zmiany.

Nie obietnice z reklamy.

Nie hasła napisane pod algorytm.

Tylko historie, które słyszymy od Was cały czas.

Na naszym profilu nie znajdziecie agresywnych hooków, które mają sprzedać za wszelką cenę.

Nie budujemy Dental Process na jednorazowym efekcie „wow”.

Mamy kameralne grupy i osoby, które wracają, bo wiedzą, że warto.

Nie chcemy przyciągać na chwilę.

Chcemy tworzyć miejsce, do którego chce się wracać.

I bardzo Wam dziękuję za to, że to czujecie.

Za to, że podobnie jak my stawiacie na jakość.

Na atmosferę.

Na ludzi.

Na rozwój, który naprawdę coś zmienia.

Oczywiście, na rynku jest dziś wiele firm szkoleniowych. Mam do nich ogromny szacunek. Naprawdę. Nie mam potrzeby się ścigać, porównywać ani udowadniać, że nasza droga jest jedyną właściwą.

Każdy ma swój styl.

Ja po prostu spokojnie realizuję swoje założenia dotyczące tego, czym ma być Dental Process.

A może właśnie dlatego tak mocno czuję, że trzeba czasem iść pod prąd.

Bo mam wrażenie, że w mediach społecznościowych coraz częściej zaciera się niepowtarzalność. Widzimy podobne rolki, podobne schematy, podobne hasła, podobne sposoby mówienia. Być może jako osoba obserwująca rynek jestem już tym zmęczona. Być może ktoś widzi to inaczej.

Ale ja nadal chcę tworzyć po swojemu.

Treści. Szkolenia. Nazwy. Posty. Reportaże. Całe doświadczenie Dental Process.

Tak, jak czuję.

Nie zawsze najmodniej.

Nie zawsze najgłośniej.

Ale prawdziwie.

Bo jeśli coś ma zostać z Wami na dłużej, to nie będzie to kolejny trend.

Tylko emocja. Doświadczenie. Spotkanie. Człowiek. Wiedza, która naprawdę zmienia sposób pracy.

I właśnie to mam nadzieję dajemy Wam w Dental Process.

Coś wyjątkowego.

Coś, co czuć.

Coś trochę pod prąd.